Ślubny kuferek

15:09


Zapewne nikt nie spodziewał się, że po zapowiedzianej przeze mnie przerwie pojawię się tak...szybko? A tu proszę, proszę, zjawiam się ni stąd, ni zowąd i w dodatku dodaję post o tematyce, która, wydawać by się mogło, wymarła na tym blogu niczym dinozaury w kredzie. A jednak nie proszę państwa! (przy czym zaznaczam, iż nie mówię teraz o dinozaurach).
A zatem... miałam ostatnio okazję udekorować pudełeczko na ślub. Było to moje pierwsze podejście więc rozgrzeszam się ze wszystkich błędów. Wyszło jak widać, ale podobno nowożeńcom przypadło do gustu także (chwila wzruszenia) czuję się spełniona :) Wy jednak nie widzicie efektu końcowego, ponieważ z racji tego, że na ozdobienie kuferka miałam dramatycznie mało czasu (a wiemy jak długo schną lakiery na bazie rozpuszczalnika) zdjęcia wykonałam wcześniej a dopiero po wyschnięciu polakierowanych elementów-czyli o godzinie 22- mogłam je przykleić. A jak wyglądało to finalnie? Na środku, w miejscu łączenia się końców wstążki, przyklejone było serce w kolorze pudrowego różu, natomiast w środku oprócz imion młodej pary były drewniane wycinanki związane z nazwiskiem :) Dekorowało się nawet fajnie (może poza drobnymi przeciwnościami losu i własną głupotą, np. wydrukowaniem napisów do transferu ale nie w lustrzanym odbiciu...) więc niewykluczone, że kiedyś jeszcze chwycę za ślubne serwetki czy motywy i poszaleję.







Wspomnę też, iż ostatnimi czasy stałam się psychofanką Bruno Marsa i Taylor Swift (o rany, taka stara a zachowuje się jak nastolatka) ale oficjalnie się do tego nie przyznaję. Ja, taneczne beztalencie i nudziarz wszech czasów, za każdym razem gdy słyszę Uptown funk zaczynam podrygiwać i te dzikie pląsy można niemalże nazwać tańcem. Ale tylko po zmroku, gdy rolety zasłonięte,a cały dom śpi. Odkryłam w sobie talent taneczny, idę do you can dance, tak a proposito telewizyjnych niusów.
Co jeszcze ciekawego? Słyszeliście tą śpiewkę, że najwięcej wypadków zdarza się w domu? Otóż ostatnio doznałam tego na własnej skórze i skończyło się całowaniem posadzki w kuchni. Faza lotu trwała wyjątkowo krótko, telemarku nie było, także zasłużyłam na kiepskie noty. Tylko że sędziów nie było... Za to są 3 niewidoczne stłuczenia, które brak widoczności rekompensują mi wysyłaniem sygnałów o swojej obecności za każdym razem gdy chociażby przekręcę się na lewy bok. Lajf is brutal, nie ma co.
Tymczasem znowu znikam na jakiś czas i teraz mogę oficjalnie powiedzieć, że mam zamiar wrócić tutaj z głową pełną pomysłów, byle był tylko czas do ich realizacji. Ale wiecie jak to jest z obietnicami, kiełbasa wyborcza musi być...
Dozo!
Ach! I witam wszystkich nowych obserwatorów ;)

Zerknij i tutaj

15 komentarze

  1. Kurcze, mimo, że nie jest to jeszcze efekt końcowy, to pudełeczko i tak się bardzo fajnie prezentuje. :)
    A co do szaleńczych tańców wieczorami, mam tak za każdym razem gdy słyszą jakąś fajną i skoczną piosenkę. Nogi aż się same rwą do "tańca" przed lustrem. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pudełko jest niesamowite! ;)
    Do Taylor i Bruno Marsa również mam słabość, tak samo jak do wieczornych "tańców". Jednak to tylko za zamkniętymi drzwiami, bo do YCD jednak się chyba nie nadaję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna skrzyneczka. Bardzo podoba mi się taka delikatna kolorystyka :)
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do pełnej sprawności bez wspomnianego nieprzyjemnego bólu przy przekręcaniu się na lewy bok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam napisać: "ach, super, że jesteś z powrotem!", a ty:"znowu znikam na jakiś czas"... No po prostu... Hańba! :D
    A tak serio, to piękne pudełeczko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na miejscu nowożeńców zasypałabym cię milionem podziękować, bo pudełeczko zgrabne. :3
    Hi5! Też ostatnio polubiłam się z Bruno i Tay, chociaż jestem zdeklarowanym rockersem. xD "Blank space" mordowałam póki się nie nauczyłam na pamięć. xD Ps. świetnie się chodzi na obcasach do "Uptown funk". :D
    Dam Ci wysoką notę za styl, bo strzelam, że lądowanie mimo braku telemarka, było efektowne. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne jest mino że na zdjęciu jeszcze nie widać efektu końcowego, jak dla mnie idealnie, też bym była zachwycona :) Zgadzam się z tą śpiewką, u mnie w rodzinie wszystkie kobietki włażą na stołki i z nich spadają łącznie ze mną :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecudne pudełko, aż zazdroszczę nowożeńcom takiego ślicznego prezentu :3
    Dopiero co zaczęłam przeglądać Twojego bloga, ale już zakochałam się w Twoich zdjęciach i wszystkim, co tu publikujesz. Świetny blog! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uroczy motyw, bardzo fajna pamiątka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. wow! fantastyczny kuferek!!!!! Przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia! a te delikatne kolory... no WOW! Piękne!
    Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie! ;* Okropność, samemu sobie robić krzywdę1 Ja kiedyś wpadłam na drzwi.... połowa mnie wyglądała jak śliwka xD Oj, tyle rzeczy mi się w domu przytrafiło, że szok! Jakbym zaczęła pisać, to by stron nie starczyło xD Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrówka... i szczęscia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuferek wyszedł super, a po dokończeniu pewnie będzie wyglądał jeszcze lepiej. Ja ostatnio zakochałam się w shake it off Taylor Swift ;) Ta piosenka sama wchodzi w ucho, uptown funk podobnie. Jeśli pójdziesz do you can dance to na pewno na ciebie zagłosuję, masz moje słowo :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi to pudeleczko juz sie podoba takie jakie jest na zdjeciu :) Nie ma watpliwosci, ze panstwo mlodzi byli zachwyceni! A co do Twojego bliskiego spotkania z podloga to od razu przyszlo mi na myśl to, ze w sumie cale szczęście, ze zabraklo sędziów :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładnie wyszło ci to pudełeczko! Ja też kiedyś "bawiłam" się w decoupage ale to jednak chyba nie do końca jest to... 0:)
    www.pisanieswiatlem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha ja też uwielbiam Bruno i Swift :D przekonasz się oglądając moje snapy hahahahahahahahaha masakra :D

    hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne pudełko, delikatne, czyściutkie, takie bardzo estetyczne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie! :)
Obserwacji za obserwację mówię nie. Jeśli chcesz zaobserwować mój blog, będzie mi bardzo miło, ale jeśli zrobisz to dlatego, że Ci się podoba, nie dlatego, że liczysz na rewanż.

Translate